— To, że się pani we mnie zakocha.
Uczuła się dotknięta.
— A ja panu mówię, że nie przyjdzie!
Głos jej aż drżał, gdy to mówiła.
Porzycki uśmiechnął się wdzięcznie.
— Załóżmy się.
— Pan jest cynikiem.
— Dlatego, że chcę, ażeby pani wyszła trochę z tych modnych form, z tej sztywności nieznośnej i żeby pani była więcej... kobietą?
— Pan nazywa poczucie obowiązków w kobiecie zanikaniem kobiecości!
Czarne oczy aktora rozszerzyły się od zdumienia.