Podniósł głowę, spojrzał na nią zamglonymi oczyma.

— O!... pani tak do mnie mówi jak moja mama. I... wie pani co... albo nic...

Tuśkę niemile dotknęło to macierzyńskie porównanie.

— Pan ma mamę?

— Spodziewam się!

Ożywił się nagle, otrząsnął, porwał się na nogi.

— Idę spać! — zawyrokował.

— Dobranoc!

— Dobranoc!

Zawrócił się z drogi.