— Jaka pani niedobra. Ale ja lepszy, nie pójdę na Czerlę, skoro to pani przykrość sprawia... Dobranoc!... idę lulu... Pa... lulu, pa!...

Ręką od ust się jej pokłonił, a potem nagle złożył jej śliczny menuetowy ukłon.

Bonne nuit, marquise!

Cofając się znikł w sieni.

Posłyszała, jak cichutko przeszedł sień, wszedł do swego pokoju i drzwi zamknął.

Ogarnęło ją wielkie uczucie wdzięczności i spokoju.

Zamknęła okno, spuściła storę i weszła do pokoju, w którym spała Pita.

Dziewczynka leżała z otwartymi oczyma.

Widoczne było, iż pośpiesznie rzuciła się na poduszki. Musiała siedzieć w łóżeczku i starać się posłyszeć, o czym rozmawia matka z ich nowym przyjacielem. Tuśka w pierwszej chwili chciała rozgniewać się na córkę za to, że nie śpi, lecz jakiś wstyd ją ogarnął, pewne zmieszanie wobec pytających oczu dziewczynki, zwróconych na jej twarz spłonioną.

Odwróciła się szybko, udała, iż nie dostrzega czuwania dziecka. Wzięła w rękę notatkę, usiadła na łóżku i zaczęła machinalnie obliczać wydatki.