Lecz myśl jej błądziła gdzie indziej...

XX

Czarna tualeta Tuśki pożarła pokaźną sumkę, choć była bardzo skromna i z taniego materiału zrobiona. Czarny batyst w czarne grochy połyskujące prezentował się jednak nieźle i rzeczywiście Tuśka, wracając od „miary”, była zadowolona. Tylko ten budżet...

— Więc co? Napiszę do męża, niech przyśle. Rzeczywiście bez czarnej sukni nie mogę się obejść. Przyda mi się... To nie jest zmarnowane.

Tłumaczy się tak przed sobą idąc drogą ku Skibówkom. Zostawiła Pitę pod opieką Porzyckiego. Mieli siedzieć na werandzie i Porzycki miał Picie dawać lekcje rysunku. Okazało się bowiem, że aktor i ten talent posiada. Narysował bardzo elegancko i miło profil Pity i spoza niego wysuwający się profil Tuśki. Na bladobłękitnym, a raczej lawendowym, tle masy złotych włosów, szeroko otwarte lawendowe oczy, noski zadarte z garbkami niewielkimi i usta z wierzchnią wargą cokolwiek wysuniętą... A nade wszystko te podbródki okrągłe, śliczne, u matki pełny i jakby nasycony, u dziecka delikatny i jakby nieśmiały. W liniach jednak podobne i jednakowe, tylko w wyrazie różne i stanowiące dwa osobne światy.

Pod tymi dwoma profilami Porzycki podpisał:

Tuśka i Pita.

Dziecko, kobieta

Poemat i dramat.

Beatus qui amat14