Stopy ich toną w podściółce wiór.
I oboje, tak jak tamci poprzednio, zamieniają jakiś krótki szept...
Tuśka cicho przymyka swe drzwi i stoi oparta o ścianę z zapartym oddechem.
Przypomnieli jej najdokładniej Józka i Hankę.
Przypomnieli jej także, że miłość jest to jedno, co zmian nie zna.
I przypomnieli jej słowa pełne rezygnacji Wikty Obidowskiej:
„Ona była u niego pierwsza”.
Przeszli w kilka minut obok Tuśki, oddzieleni od niej ścianą i drzwiami.
Ona stała ciągle na jednym miejscu i patrzała przed siebie jak spłoszony ptak.
Cóż było jednak naturalniejszego nad to, że ten człowiek żegnał się tak miłośnie z kobietą, która była dla niego dobra i przeżyła z nim wspólnie tak długi czas.