— Inne kobiety mają je co dzień — myśli — ja mieć będę jedną jedyną.

I podnosi na niego wreszcie swe śliczne, błękitne oczy, bezwolne już i przepojone jego chęcią.

— Pojadę!...

On jak dziecko porywa się i zaczyna tańczyć po pokoju.

— Dobra nasza!...

Podbiega do okna.

— Pito! Pito!...

Dziewczynka ukazuje się w oknie:

— Co się stało?

— Jedziemy do Morskiego.