Zaczyna się nawet śmiać z przymusem.
On puszcza jej rękę mówiąc:
— To nic! to przyjdzie — początek jest... nie pomyliłem się.
— W czym?
— Że w pani jest na dnie więcej, niż sama przypuszczasz.
— Skąd pan to wiedzieć możesz?
— Bo pani zaczyna odczuwać piękno gór.
— No...
— Pst! nie mówić nic. Być szczerą, pozwolić sobie na zbytek szczerości. Zrzucić pancerz, maskę i wdychać w siebie to, co ku pani płynie...
— Wszystko!...