— Jak Hamlet! — mówi śmiejąc się i zdejmując uważnie igły sosnowe ze swych brązowo-zielonych pończoch.
I nagle zapytuje:
— Czemu Pita zła?
— Ma żal, że nie wzięliśmy jej na ów wschód słońca.
— To pretensja!... Trzeba ją było wyklapsać, a potem ucałować. A tak będziecie się boczyły na siebie Bóg wie dokąd.
— Bić taką dużą dziewczynę!
— Wielka opera!
— Dzieci w ogóle się nie bije.
— Albo to prawda? Bije się, kocha, całuje, tuli, stawia do kąta, kołysze... wszystko to serce dyktuje. Tylko, że to u was... to...
— To... co?