Tuśka myśli:
— Wczoraj o tej porze i myśmy tak jechali, dziś wracamy, a jutro...
Już minęli Jaszczurówkę, już są w Zakopanem. Szare jakieś i senne wydaje się Tuśce.
Porzycki milknie i przez chwilę długą patrzy w nią uporczywie.
Ten wzrok zaczyna ją mieszać. Wydobywa z niej wrażenie, jakiego doznała uczuwszy jego usta na swych włosach. Przejmuje ją dreszcz.
On nagle zamyka oczy i siedzi tak chwilę.
— Gdy się na panią zapatrzę — mówi — to potem, gdy oczy zamknę, widzę panią najdokładniej... To bardzo miłe.
I otwiera oczy, aby się nią znów napatrzyć.
Powtarza to kilkakrotnie.
O Picie oboje zapominają zupełnie.