— Chwała Bogu!

Zerwał się z miejsca, wykręcił pirueta.

— Tak! A teraz proszę zażyć fenacetyny i położyć i się na chwileczkę. Proszę mi oddać ten anonim. Włożę go w kopertę od papieru Rigollot i odeślę pani Warchlakowskiej. Trzeba oddać Cezarowi, co jest Cezara.

— Proszę cię, nie rób tego.

— Dlaczego?

— Mścić się będzie jeszcze gorzej.

Egoizmem męskim uniesiony, zawołał z lekceważeniem:

— Ja sobie drwię z tego.

— Mnie o ciebie nie chodzi, ale o panią Żebrowską.

— E! i ona drwić sobie będzie.