Przypięła kwiaty do paska czarnej gazowej sukni.

Wieniec Porzyckiego leżał na krześle. Tuśka zbliżyła się i zaczęła czytać napis na szarfie:

„Wielkiemu Artyście — Wielbiciele”.

Uśmiechnęła się.

— To przyjemnie!... — wyrzekła wpatrzona w napis.

Życie kulisowe już działać na nią zaczynało.

Nigdy się nie czuła tak wesoła, bez troski, spokojna, jak w tej chwili.

Porzycki oglądał wstążkę przy swojej szarfie.

Skrzywił się lekko.

— Nieszczególna, mogli się na lepszą zdobyć.