— Proszę cię...

— Dziękuję mamusi, mnie nie zimno...

— Proszę Pity wziąć szal!

Zapina starannie pod brodą dziecka ciepłe okrycie.

— Niech Pita się nie rozkrywa.

Dziecko, zmożone ciepłem i wypitym trunkiem, zasuwa się w róg powozu.

Tuśka uspokojona, że wypełniła obowiązek matki, czuje znów rękę Porzyckiego szukającą jej dłoni.

I ostrożnie opuszcza swą rękę w ciepłe fałdy peleryny, w połowie drogi spotyka rękę aktora i palce jego z okrutną prawie namiętnością wplatają się w jej palce...

XXXI

Zaczyna się dla Tuśki i Pity teraz zupełnie inne życie.