— Szaleję.
— Nie...
— Tak!...
Aż przegięła się z wysiłku. Ten opór niespodziewany i nieznany podnieca go i uzuchwala.
— Ty... moja! moja!...
— Na długo?
— Ależ dokąd zechcesz...
Spojrzała mu w oczy długo i boleśnie.
— Jak to mam rozumieć?
— Jak chcesz... jak chcesz!...