— Rozgość się!... Pito, dopomóż ojcu otworzyć kuferek.
— Dziękuję ci, moje dziecko.
— Niech tatuś pozwoli, proszę bardzo.
— Nie trudź się.
— Bynajmniej, tatusiu...
Tuśkę aż dławi, aż w niej coś krzyczy wielkim głosem — rozpacz i ból...
Ach! ten głos... ten grzeczny, spokojny głos i te martwe oczy, i to ogromnie smutne i straszne, co z tym człowiekiem spływa.
Z tą niespodzianką!...
I w takiej chwili!