— Rozgość się!... Pito, dopomóż ojcu otworzyć kuferek.

— Dziękuję ci, moje dziecko.

— Niech tatuś pozwoli, proszę bardzo.

— Nie trudź się.

— Bynajmniej, tatusiu...

Tuśkę aż dławi, aż w niej coś krzyczy wielkim głosem — rozpacz i ból...

Ach! ten głos... ten grzeczny, spokojny głos i te martwe oczy, i to ogromnie smutne i straszne, co z tym człowiekiem spływa.

Z tą niespodzianką!...

I w takiej chwili!

XXXII