— No... że... panu będzie przykro...
Wzruszył ramionami.
— Zapewne, przyjemne mi to nie jest. A nawet bardzo... nieprzyjemne...
— A więc ja pomyślałam, że najlepiej będzie, ażeby pan wyjechał.
Otworzył szeroko oczy.
— Po co?
Nie umiała sformułować odpowiedzi, lecz dodała szybko:
— Na ten czas tylko.
Pomyślał chwilkę, wreszcie odrzucił:
— To niepotrzebne.