— Zobaczy pan dobrodziej, zobaczy.
— A czy to rzeczywiście do rycerza podobne?
— Trochę.
— Mówią, że bardzo.
— Tak... przyzwawszy fantazję do pomocy.
Blady uśmiech, jak mgła przedwieczorna, owionął twarz Żebrowskiego.
— To się przyzwie fantazję, panie dobrodzieju!... to się przyzwie!
Usteczka Pity wydymała coraz większa ironia...
XXXIV
— Więc i dziś nie pójdziesz ze mną na spacer?