— Spodziewam się!

Z wyrazu jego twarzy dostrzegła jednak, że zanadto się posunęła.

— A może jestem chora! — wyrzekła posępnie, zapadając w sztuczną martwotę.

Żebrowski zamyślił się chwilkę.

— Ja sądzę, że to góry tak na ciebie działają, bo i ja czuję się jakiś inny, rozdrażniony, nie mogę na miejscu usiedzieć.

Obrzuciła go spojrzeniem pełnym nieokreślonej pogardy.

— Tak... to góry tak na mnie działają! — wyrzekła, odwracając od niego wzrok i starając się oderwać myśl nawet.

Tego samego dnia przyszła do Żebrowskich Sznapsia.

— Mówił mi Porzyk, że pani jest niezdrowa — wyrzekła na wstępie, jakby usprawiedliwiając się.

Tuśka była sama. Żebrowski powlókł z sobą Pitę, która poszła skrzywiona i niechętna za ojcem.