— Zasługuję na co innego!
Tak, bez wątpienia, fizycznie rzecz biorąc, ci ludzie byli więcej niż niedobrani. Dlaczego to śliczne i ogólne podziwienie budzące ciało kobiety miało być wydane na pastwę temu brzydkiemu, zeschłemu człowiekowi?
— I ciągłe niezrozumienie moich pragnień, moich dążeń... co powiem — wydrwione, wyszydzone. Często tak przykre słowa...
— ?...
— Tak, tak! Nie wszystko złoto, co się świeci.
— Dawniej wszakże mówiła pani, że między wami panuje głównie wykwintna grzeczność, mróz, ale grzeczność przede wszystkim...
Lecz nic nie mogło wytrącić Tuśki z jej egzaltacji.
— Dawniej tak mówiłam — odparła gorączkowo — ale dziś poznałam pana lepiej. Jestem szczera, nie kryję nic, mówię całą prawdę.
I jakby nagle wyczerpana dorzuciła:
— Zresztą, jak jest, to już mniejsza. To jedno wiem, że rozstanę się z nim!