— Dawniej nic nie mówiliście.

— Drzewiej było inace. Tera nie fce, zeby mnie jesce zadźgali jak tego gazdę pod Rzętami. Jak się taka bezdera z chłopem spiknie, to mogom cłowieka na nic utłamsić.

Tuśka uśmiecha się ironicznie.

— Ja myślę — mówi powoli, a radość jej sprawia to wpychanie szpilek lęku w rozwianą strachem duszę aszantki — ja myślę, że skoro będziecie ich rozganiać, to właśnie oni wam co złego zrobią.

— !!!

— Tak, tak! już jak się dwoje ludzi pokocha, to nic na to nie pomoże...

— Ślubował me...

— Och!... czy on wiedział, co robi.

— Trzeźwy był...

— Wyście go upili obietnicami, że będzie bogacz, że mu będzie dobrze... to to samo, co pijaństwo. Dziś się wytrzeźwił i nie chce was.