— Papierosika!
— Dziękuję!
Porzycki bierze papierosa. W zamian podaje Żebrowskiemu swoje śliczne, srebrne pudełko z zapałkami.
— Proszę!
— Ślicznie panu dziękuję.
Tuśkę ta wymiana grzeczności razi i sprawia jej ból niewypowiedziany. To jest nic, to jest drobiazg, a dla niej to ma swoje znaczenie.
Przy tym fizycznie ją dręczy takie siedzenie pomiędzy nimi dwoma. To chłoszcze jej nerwy taką męczarnią, iż przenieść jej nie jest w stanie.
— Chodźmy się przejść! — mówi wstając z progu.
— Doskonała myśl!... — cieszy się Żebrowski.
Tuśka idzie naprzód.