— Niech pan zaśnie! — mówi chcąc się uwolnić od słuchania tego płaczliwego głosu.

Żebrowski potrząsa głową junacko.

— Ja? spać? To pan mnie nie zna. Nie po to idzie się w góry, żeby się wysypiać. Zaraz pójdziemy dalej... Tylko niech pan nie odchodzi.

— Czego się pan boi?

Żebrowski się namyśla. Widocznie wstydzi się powiedzieć. Wreszcie wydusza.

— No... są przecież niedźwiedzie, a potem zbójnicy!

Przerywa mu pogardliwy śmiech Porzyckiego.

Aktor śmieje się wzruszając ramionami.

— Niedźwiedzie? zbójnicy...

— Ano... tak pisze w Na przełęczy — hazarduje Żebrowski.