I dalej:

„Zmarł w dwudziestym drugim roku życia”.

A obok:

„Zmarł w dziewiętnastym roku życia”.

I straszniejsze:

„W piętnastym...”

Jakaś dziewczyna, jakaś jej mara osiemnastoletnia prosi o Zdrowaś Maria...

Tu i ówdzie na płycie grobowca leży trochę kwiatów. Na jednym grobie sterczy wetknięta gałązka smrekowa.

Pod murem rośnie jarzębina. Czerwone grona kiściami ciężkimi opuszcza ku ziemi. Na marne idą dojrzałe jagody. Żaden ptak nie naruszy tych owoców cmentarnych. Jad zabójczy nurtuje pod ziemią. Rozkład ciał, zastygłych w życia wiośnie... Długie warkocze młodych suchotnic leżą wężami w trumnach i oplątują szkielety, strojne w ślubne szaty.

Tam znowu samotny, biedny student, świeżo pochowany, jeszcze ma na twarzy wyraz rozpaczy, bo znał swój stan, bo liczył wciąż gorączkę, bo wiedział, kiedy przyszła śmierć.