U stóp widmowych gór cały kłąb mogił, a w nich leżą cicho i nieruchomo młodzi.

Nad nimi rośnie jarzębina.

Lecz ma blade korale i ptaki ich nawet nie dziobią...

*

Tuśka i Pita wyszły z cmentarza i idą ku Krupówkom.

Tuśka myśli, jakie nazwisko wybierze na scenie. Taka Sznapsia mówiła jej, że się przezywała kilkakrotnie. Była Sznapkiewiczówną, to znów Grodecką, teraz Markowską.

I ona musi zmienić nazwisko. Ale jakie sobie wybierze?

Idąc zaczyna czytać szyldy po sklepach.

Może coś znajdzie odpowiedniego.

A tymczasem we wnętrzu jej duszy coś gryzie ją, dręczy i ssie. Nie wie co. Żal, trwoga, wyrzut za to, co chce wykonać. Ach! nie wie, ale przecież to istnieje i na chwilę jej opuścić nie chce.