— Pani ma w sobie jakieś postanowienie! — wyrzekła nagle ze smutnym uśmiechem.
Tuśka nie odparła nic.
Ta tajemnica dławiła ją i dręczyła. Z Porzyckim nie mówiła wcale o przyszłości. Unikał widocznie tej rozmowy, odpowiadał jej wymijająco. A w każdej, choćby najrozumniejszej kobiecie tkwi niepoprawna gadulska.
Ach! jakże chętnie byłaby Tuśka wypowiedziała wszystko przed Sznapsią.
Lecz to była dawna kochanka Porzyckiego, ta, na której miejsce wstępować ma Tuśka, i to wstrzymuje ją przed wybuchem zwierzeń. Jest to bardzo subtelny i delikatny wzgląd, ale wzgląd ten istnieje i nurtuje Tuśkę do głębi.
— Niezadługo się rozjedziemy — mówi Sznapsia. — Kto wie, czy się kiedy w życiu spotkamy.
— Och! za to pani ręczę — odpiera żywo Tuśka.
— Że się spotkamy?
— Tak!
— A gdzie?