— Dlaczego taka bolesna?
Nadchodzi rano, nadchodzi dzień.
Porzycki wysunął się z pokoju, lecz nie położył się. Chodzi w swoim numerze. Nadsłuchuje. Z numeru Tuśki wreszcie rozlega się dzwonek. — Weszła pokojówka.
Gdy wyszła — Porzycki przywołuje ją skinieniem ręki.
— Czy te panie już wstały?
— Tak.
— Co robią?
— Ubierają się.
Pokojowa trzyma w ręku kartkę papieru.
— Co to?