Gdzie zaległ tłum ich gwarny z trzydziestu tysięcy.
Nowych czat to przestroga — lecz co więcej budzi,
Iż Skarbimir mknie jeno w garść z siedmiuset ludzi.
Niebaczny, cóż mu nada305, że sprawny, waleczny,
Wojewoda wnet pozna krok swój niebezpieczny!
Cicho! — Drgnęło z oddali jezdne tępotanie...
Krzywym łukiem wnet przesmyk oskoczą poganie.
Las ich drzewców ma postać w krąg zwitego306 jeża,
Co rozpaczną obronę kolcom swym zawierza.
Zdradna pewność to jednak, iż stawiąc307 w krąg czoło,