PODWÓRZE U DOKTORA
Studenci i Woyzeck na dole. Doktor w okienku poddasza.
DOKTOR
Moi panowie! Siedzę tu na dachu jak Dawid, który ujrzał Betsabę37; ale ja nie widzę nic poza suszącymi się w ogrodzie culs de Paris38 z pensjonatu żeńskiego. Panowie! Doszliśmy do tej ważnej kwestii, dotyczącej stosunku subiektu do obiektu. Gdy weźmiemy jeden z tych obiektów, w którym na tak wysokim stopniu manifestuje się organiczna samoafirmacja boskości, i rozważymy jego stosunek do otoczenia, do ziemi, do kosmosu — gdy więc, proszę państwa, wyrzucę tego kota przez okno, jak ustosunkuje się owa istota do prawa grawitacji zgodnie z własnym instynktem? Woyzeck! ryczy Woyzeck!
WOYZECK
złapał kota
Panie doktor, on gryzie!
DOKTOR
Ośle! On złapał bestię tak czule, jakby to była jego rodzona babka!
Schodzi na dół.