LENA

Mój Boże, umiałabym pokochać, umiałabym... Przecie każdy tak samotnie idzie swoją drogą i po omacku szuka ręki, która by go wsparła, póki grabarz nie rozplącze nam rąk i nie złoży na piersi. Lecz czemuż przebijają gwoździem dłonie, które się nie szukały? Cóż im zawiniła bezradna moja ręka? zdejmuje pierścień z ręki Ten pierścień kąsa mnie jak żmija.

GUWERNANTKA

Mówią, że jest jak Don Karlos20!

LENA

I cóż, i cóż z tego — jest mężczyzną...

GUWERNANTKA

A zatem?

LENA

Którego się nie kocha. powstaje O, tak, wstydzę się. Jutro obedrą mnie z wszystkiego. Czyżbym była biedną, bezradną strugą, która spokojnym dnem odbijać musi każdy obraz, jaki się nad nią pochyli? Kwiaty rozchylają i zamykają kielichy o brzasku i o zorzy wieczornej. Czyżby córka królewska mniej była niźli kwiat?