GUWERNANTKA
To najwidoczniej zaczarowany dzień, słońce nie zachodzi i nieskończenie dawno rozpoczęłyśmy naszą ucieczkę.
LENA
Ależ nie, moja droga, zaledwo przywiędły kwiaty, które zerwałam, żegnając się z ogrodem.
GUWERNANTKA
I gdzież mamy spocząć? Na nic nie natrafiłyśmy jeszcze. Klasztoru nie widzę, pustelnika ani pasterza.
LENA
Inaczej, widocznie, wymarzyłyśmy wszystko, pochylone nad książkami, za murami naszego ogrodu, między oleandrem a mirtem.
GUWERNANTKA
Och, wstrętny jest świat. Ani zamarzyć o błędnym królewiczu.