Ergo bibamus23! Ta butla nie jest bogdanką ani ideą, nie przyprawia o bóle porodowe, nie zanudza ani nie zdradza, pozostaje jednaka od pierwszej do ostatniej kropli. Wystarczy złamać pieczęć, a wszystkie drzemiące w niej sny wypryskują ku tobie, skrząc się.

LEONCE

O Boże! Pół życia mojego będzie dziękczynną modlitwą, jeśli wolno mi podjąć z ziemi źdźbło słomy, które dosiądę jak rumaka, a on mnie poniesie, póki znów nie zwalę się na słomę. Jakiż wieczór niesamowity! Tam w dole wszystko w ciszy, a tu w górze zmieniają się i płyną chmury, a blask słoneczny błyska, to gaśnie. Spójrz, jakie dziwne gonią się postacie! Spójrz na długie, białawe cienie, ich nogi okropnie chude i skrzydła nietoperze, o, wszystko tak zwinne, tak splątane, a tam w dole nie drgnie liść ni trawa. Ziemia skuliła się trwożnie jak dziecko, a ponad kołyską jej stąpają widma.

VALERIO

Nie wiem, czym waść się niepokoi, wybornie się miewam. Słońce wygląda jak godło oberży, a chmury ogniste ponad nim jak napis „Zajazd Pod Złotym Słońcem”. Ziemia i woda tam w dole są jak gładki stół, na który rozlano wino, a my leżymy na obrusie jak karty do gry, którymi z nudów zabawiają się Pan Bóg i diabeł, waszmość jest tuzowym królem, a ja waletem, jeszcze brak tylko damy, pięknej damy z wielkim sercem z piernika na piersi i potężnym tulipanem, w który sentymentalnie zatapia się długi nos.

Wchodzą Guwernantka i Księżniczka.

A oto — jak mi Bóg miły — ona! Ale nie jest to w istocie tulipan, jeno niuch tabaki, i w gruncie rzeczy nie nos to, lecz trąba! do Guwernantki Czemu to asińdźka24 kroczy tak pośpiesznie, że wzrok zdumiony ogląda śp. łydki panine aż po same, za przeproszeniem, podwiązki?

GUWERNANTKA

przystaje, mocno zagniewana

A czemu waść tak szeroko rozdziawia gębę, że w tym pięknym widoku natrafia się na dziurę?