Przyjmujesz w duszę czystą i litośną.

Moje dni krótkie na płaczu padole,

Obfite w rozkosz, lecz płodniejsze w bole —

Przecież pomiędzy rozkosze i trudy,

Przeszedłem życie nie doznawszy nudy;

Na ucztach, w bojach, z kielichem, z kindżałem,

Zawsze spokojność gnuśną pogardzałem.

Dziś nic nie kocham ani nienawidzę,

Pychy nie czuję, nadziei nie widzę;

A dzisiaj jeszcze wolałbym być gadem