Ale nie mogłem — źrenica łez głodna,

Czułem, że była wysechła aż do dna,

Chciałem wydobyć z niej łzę, łzę jedyną,

Byłaby dziwną i miłą nowiną;

Chciałem i teraz chcę, lecz rozpacz wzbrania,

Rozpacz silniejsza niźli chęć płakania.

Nie mów pacierzy, w skutek ich nie wierzę,

Silniejsza rozpacz niż twoje pacierze.

Zbawienia nie wart jestem — i nie żądam,

Nie raju, ale spoczynku wyglądam.