Wtenczas — widziałem ojcze — tak — tu była!

Widziałem dobrze — powstała — odżyła,

Białą, świecącą obwiana symarą,

Jak widzę teraz, tam nad falą szarą,

Gwiazdę błyszczącą przez obłok zachodni —

Ona świeciła jaśniej i łagodniej.

Dziś gwiazda świeci słabiej, tajemniej,

Jutro wieczorem wnidzie jeszcze ciemniej,

Ja, nim doczekam jej promieni drżących,

Nieczuła bryła i postrach żyjących,