Spójrzałaś tylko, słowa nie wyrzekłaś,

Byłaś tak blisko i z rąk mi uciekłaś!

Lecz choć tak zimna, tak dla mnie zmieniona,

Obym cię tylko przycisnął do łona,

Całe me szczęście objąłbym w ramiona.

Niestety, marę objąłem ulotną!

Ręce opadły na mą pierś samotną —

Lecz patrz! to ona! to jej szata długa,

Jej ręka śnieżna; patrz, jak na mnie mruga

Tym czarnym okiem; włosy rozpostarła —