Znowu zatoka gładka jak źwierciadło.

I tajemnica usnęła w topieli —

Genijuszowie morscy ją widzieli,

Lecz, drżąc z przestrachu w swych domach z korali,

Nic o tym z żadną falą nie gadali.

*

Jak król motylów, za wiosny powrotem37,

Na skrzydłach jasnych purpurą i złotem

Znad szmaragdowej Kaszemiru błoni

Wzlatuje, dzieci wabiąc do pogoni,