Hassan sam zbrojny jedzie na ich czele,

Zwiesił na pasie krzywą karabelę

Wypróbowaną na albańskich głowach,

Kiedy raz zbójców napotkał w parowach

I tak rozgromił muzułman zwycięski,

Że ledwie kilku uszło z wieścią klęski.

Za pas dwa zatknął, bogato oprawne

W perły i w złoto, pistolety sławne:

Hassan przed laty dostał je od baszy,

Ich widok zbójców i wabi, i straszy.