Pewniej niż w mieście pod swych panów bokiem;

Tu się nie lęka o całość swej skrzyni;

W miastach niewolnik, wolny na pustyni.

Tu wesół spróżnia44 czaszę pełną wina,

Którym się brzydzą usta moslemina45.

Najpierwszy jedzie Tatar wódz orszaku,

Z daleka widny po żółtym kołpaku,

Opodal konni ciasną jamy szyją

Po krętej ścieżce na skałę się wiją.

Nad nimi sterczą w górę czarne szczyty,