Zna swoję wyższość i pokazać umie.

A jako ptaszek, gdy go wąż urzecze,

Trzepioce skrzydłem, ale nie uciecze,

Tak widz ujęty w sidła jego wzroku

Chce i nie może rozerwać uroku.

Przed nim wpół trwożny braciszek umyka,

Kiedy samego przypadkiem spotyka;

Bo on swym wzrokiem i gorzkim uśmiechem

Zaraża wszystkich boleścią i grzechem.

Przecież zbyt rzadko uśmiechać się raczy,