Śmiejąc się, tylko urąga rozpaczy.

Poruszy usta i drżące wnet przytnie;

Widać, że radość już w nich nie zakwitnie

I że uczucie wzgardy i niedoli

Już nigdy szczerze śmiać się nie dozwoli.

I tak też było — trupie jego śmiechy

Nie są poczęte z serdecznej uciechy.

Okropne lica! jakież być musiały,

Kiedy za młodu namiętnie gorzały?

Wiek jeszcze wszystkich rysów nie pozgładzał,