Wiatrowi w oczy pływałem i pływam,

Co do gwiazd — słaba zbyt moja luneta.

Na wodach dotąd nie znanych przebywam,

Chcę stracić z oczu ląd, bo moja meta

Jest wieczność. Wiatry i burze wyzywam,

Chociaż na kruchej łódce; wiem, że mnie ta

Łódka nie zdradzi; pójdzie przez odmęty,

Gdzie już ginęli ludzie i okręty.

V

Żyje don Juan w różowej poświacie