Gdy już puch śniegów skalne turnie pieści,

We mgle majaczą wierzchołków błękity,

Jezioro głucho u brzegu szeleści,

Pieniąc się wspina na skały niezłomne

I spać o piątej idzie słońce skromne.

CXXXV

Była to „gruba” noc — jak mówią stróże —

Bez gwiazd, księżyca. Wiatr północną stroną

Wył, na kominkach snop iskier ku górze

Strzelał. Przy ogniu, pomnę, siada grono