Duchem, że niechaj ratują niebiosa!...

— Antonia! Podaj mi chustkę do nosa.”

CLVIII

Umilkła — wsparła na poduszkach głowę,

W spłakanych oczach pałała źrenica,

Jak zza łez nieba ognie piorunowe.

Jedwabne, czarne warkocze na lica

Spadłszy welonem, ledwo przez połowę

Kryły ramiona jasne jak księżyca

Białość; na pół się rozchyliły wargi