Trzy razy przeszedł ten gość zagrobowy

I wrócił; on czuł, że mu serce bije,

Krzepnie; zesztywniał i jak marmurowy

Posąg skamieniał, i nie czuł, że żyje.

Kędziory kręte powstały mu z głowy

I pozwijały się grozą jak żmije.

Chce o nazwisko spytać cnego ducha,

Chce mówić — ale język go nie słucha.

XXIV

Wstrzymał się dłużej, za trzecim zawrotem