Tymczasem chłopiec, co miał polecenie
O jednym czasie do drzwi pukać z rana,
Jak zwykle przyszedł dziś ubierać pana.
XXIX
Ubrał się. Zwykle — jak młody — zasiada
Długo przed lustrem; dzisiaj ani mruknie
Na sługę, wdzięku całości nie bada
W zwierciadle, ledwo tylko się osmuknie;
Włos mu niedbale aż na czoło spada,
Niegładko, krzywo leżą na nim suknie,