Lecz o dziewiątej. Niebiosa łaskawe

Mnie dały siedzieć przy „synu niewiasty”,

Przy przepotężnym księdzu Piotrze Pithie,

Którego dowcip oślepia — tak skrzy się.

LXXXII

Znałem go dawniej w świetnych dniach Londynu,

Z przepysznych śniadań sławny był wikary.

Każdy żart listkiem był jednym wawrzynu;

Ta wyższość stała się mu źródłem kary.

O Opatrzności! Czy cię sądzić z czynu?