Jak są niemiłe czasem twoje dary!

Dziś diabła śledzi po linkolnskim bagnie,

Nie psując myśli, ma, czego zapragnie.

LXXXIII

U niego były kazaniami żarty,

Żartem kazania. Wszystko dało nura

W bagnach, bo humor w febrze biorą czarty.

Już się nie czepia uszu ani pióra

Bon-mot, kalambur, dwuznacznikiem wsparty,

Ksiądz się logiczny stał jak zwykły ciura788;