W górę, ów dziko w morze się wpatrywał,

Kilku spuszczało łódź, a jeden prosił

Pedrilla, aby dał mu rozgrzeszenie;

Ten go „do diabła” słał — przez roztargnienie.

XLV

Ci się rzucili w hamaki i spali,

Ci się stroili pięknie jak na gody,

Ci dzień urodzin swoich przeklinali,

Zgrzytali, wyli, włosy darli z brody.

Inni — jak rzekłem — mężni i wytrwali,