Kosze i belki, i wszelkie brzemiona150,

By jak najdłużej utrzymać dziurawy

Okręt; czuł każdy, jak nieunikniona

Śmierć dyszy... Z nieba padał blask sinawy;

Okręt, jak trumna trupem obciążona,

Szedł ciężko, potem drgnął, schylił się, zwinął,

Sztabą uderzył wprzód... i z wolna ginął.

LII

Wtedy żegnalny okrzyk w niebo wionął;

Tchórz wrzaskiem buchnął, zęby zaciął śmiały,