Płynęły mgłami, w powietrzu zawisły

I ochraniały im źrenice szklane

Przed płomieniami, co od fal odprysły.

Wszystko tam było lube, jasne, hoże,

Wstecz się cofało groźne, czarne morze.

CIV

Ląd był zarosły, bezludny; dokoła

Ryczały fale; lecz ich opanował

Taki szał, tak ich ląd nęcił, że zgoła

Zważać nie chcieli, że śmierć im gotował.