I są stróżami drzemiącej natury.
Jedna się nimi piętrzy świata strona,
A z drugiej morza lśnią ciche lazury.
Nad wszystkim niebo błękitnoróżowe,
A z nieba gwiazdy patrzą brylantowe.
CLXXXIV
Chodzili sami, dłoń trzymając w dłoni,
Po muszlach, piasku nadbrzeżnym i żwirze,
A potem zeszli do skalnej ustroni,
W której snadź191 burze pracowały chyże,